Raport ukrył w skarpetkach
Teczki z tajemnicami prezydenta Billa Clintona
Kiedy Sandy Berger, były doradca prezydenta Billa Clintona, przybył do Narodowego Archiwum, była 11.30 rano. Mimo że był ciągle jednym z najważniejszych ludzi w państwie, nie wiedział, że obserwowało go już czujne oko archiwisty.
Miesiąc wcześniej widział on, jak Berger wkładał tajne dokumenty do skarpet. Zanim więc tego dnia podał Bergerowi nowe dokumenty, ponumerował ołówkiem każdą stronę na odwrocie.
Czujne oko archiwisty
Była to trzecia wizyta Bergera w archiwach w pokoju, do którego dostęp miała tylko wąska grupa politycznych VIP-ów administracji George'a Busha. Berger był jedynym człowiekiem Clintona, który mógł tu wejść. Tu właśnie znajdowały się 153 segregatory oznaczone literą W (wywiad) i opatrzone pieczątką "ściśle tajne". Każdy list, faks, e-mail, notatka (nawet odręczna), sporządzona w Białym Domu Clintona - tu miały miejsce historycznego spoczynku. Dokumenty, które chciał przejrzeć Berger, dotyczyły ściśle tajnego Raportu Milenijnego, zawierającego 29 rekomendacji ostrzegających przed atakiem terrorystycznym na Amerykę.
Berger zachowywał się podejrzanie. Co pół godziny biegał do łazienki. Prosił o możliwość skorzystania z telefonu. Powiedział, że rozmowa będzie prywatna. Ryzykował: archiwista nie miał prawa zostawić go sam na sam z dokumentami, a co dopiero udostępnić telefon. Ale prestiż byłego urzędu robił swoje. Archiwista wyszedł. Zauważył jednak, że w drugim pokoju w telefonie "nie paliło się światełko zajętej linii". Berger nigdzie nie dzwonił. Potrzebował chwili, by schować dokumenty do spodni.

Co ukryto na budowie?
Z raportu FBI: "Berger wyszedł z archiwum na Pennsylvania Avenue z dokumentami w kieszeniach. Wiedział, że ryzykuje, ale wiedział też, że o tej porze (6 wieczorem) nie było już strażników. Miał przed sobą plac budowy. Było ciemno. Rozejrzał się po ulicy. Nie było nikogo. Okna archiwum były już ciemne. Wyjął dokumenty z kieszeni, zwinął je w rulon, wszedł na plac budowy i schował je za barak".
Co wyniósł Berger z Narodowego Archiwum - pozostanie na zawsze tajemnicą. Mówi się, że Clinton miał na sumieniu poważne zaniedbanie, które mogło ocalić Amerykę przed terrorystycznym atakiem i że ślady tego zaniedbania trafiły w odręcznych notatkach jego administracji do narodowych archiwów. W tym czasie w papierach miała zacząć grzebać komisja przygotowująca Raport 9/11 o przyczynach tragedii WTC. Umieszczenie w raporcie zaniedbań Clintona mogłoby osłabić szanse jego żony Hillary w przygotowanym przez nią starcie do prezydenturyÉ
Skazany i nagrodzony
1 kwietnia 2005 Sandy Berger przyznał się do usunięcia dokumentów z archiwów państwowych. Został skazany na dwa lata w zawieszeniu, 100 godzin służby społecznej, 50 tys. dolarów kary i pozbawienie przepustek na 3 lata. We wrześniu 2007 został doradcą kampanii prezydenckiej Hillary Clinton.
Mariusz Max Kolonko Waszyngton