Tajemnice Doliny San Juan
Na tropie jednej z największych zagadek trapiących farmerów W USA
Czy rozległą dolinę nawiedza UFO? Kto prowadzi tajne badania nad wynalezieniem sztucznej krwi?
"2 marca 1994. Znalezione przez farmera martwe cielę ma chirurgicznie wycięty język, oczy i organy rodne. Zwierzę jest wypompowane z krwi. Wokół leży śnieg. Policja nie znajduje żadnych śladów, odcisków kół, butów, stóp, łap. Zwierzę po prostu spadło z nieba". Stwierdza lakoniczny raport policji Saguache.
Kosmici z pastwisk
Takich niewyjaśnionych przypadków okaleczeń bydła farmerzy Doliny San Juan dokumentowali od lat setki. Sprawa stała się na tyle poważna, że władze przysłały w rejon agentów FBI. Farmerom rozwiązały się języki. Naliczono ponad 8 tysięcy skarg związanych z niewyjaśnionymi zjawiskami śmierci bydła. Podobne przypadki zarejestrowano w Argentynie. Ktoś widział czarne helikoptery podrzucające martwe, wypompowane z krwi zwierzęta. Ktoś inny przysięga, że widział krowę uprowadzaną przez UFO. Cokolwiek czy ktokolwiek uśmierca bydło ranczerów w południowym Kolorado, robi to sprawnie i z chirurgiczną precyzją. Tylko po co?
Znaki zapytania
Po odpowiedź na to pytanie przyjeżdżam do Doliny San Juan. Miejsce jest jak z filmu s.f. Gigantyczna tajemnicza dolina ma 200 km długości, 120 km szerokości, leży na wysokości prawie 2,5 kilometra. Nieopodal złocą się 200-metrowe wydmy Great Sand Dunes, Wielkich Piaszczystych Wydm, z wznoszącymi się za nimi pasmami 4-tysięczników należących do masywu górskiego o nazwie Krew Chrystusa (Sangre De Christo).
Dolina leży tak wysoko, że wszystko, co tu lata w powietrzu, jest niewidoczne dla naziemnych radarów. To tędy, nocą, przelatują bezszelestnie tajemnicze samoloty serii X o nieprawdopodobnych kształtach testowane przez USAF (Siły Powietrzne Stanów Zjednocznonych) w pobliskiej tajnej bazie wojskowej, nieoznaczonej na żadnych mapach, o nazwie Rejon 51. To tam, według wielu relacji, Amerykanie testują m.in. technologie, na które natknęli się we wraku UFO rozbitego w piaskach Roswell w lipcu 1947 roku...
Łapię kamerę, ale zdechłe cielę najpierw czuję, potem zauważam. Chris O'Brian, autor wielu publikacji na temat zagadek doliny, robi kilka zdjęć. Wkłada do grubego albumu.
- "Uprowadzone" bydło poznać po silnym zapachu formaliny - mówi, pokazując fotografie. - Korpusy mogą przeleżeć kilka dni bez śladów rozkładu. Nawet kojoty nie chcą tego ruszać. Wszystkie porżnięte jak po przejściu przez operacyjny stół. Tylko że w pobliżu na setki kilometrów nie ma żywego ducha...
Wyścig po fortunę
Od lat firmy farmaceutyczne starają się wynaleźć sztuczną krew. Krew wołu jest zbliżona właściwościami do krwi ludzkiej. Wyścig trwa, a pierwszy, kto wyprodukuje sztuczną krew, zbije nieprawdopodobną fortunę. Mówi się, że testami zainteresowane jest też wojsko, które na rozległych poligonach w Nevadzie prowadzi zakrojone na szeroką skalę badania nad wynalezieniem sztucznej krwi. Bydło "uprowadza się", gdyż takie operacje obrońcy zwierząt mogą uznać za "znęcanie się nad zwierzętami" i obarczyć kosztownymi procesami sądowymi. Więc zwierzęta giną i opadają na ziemię jak grom z jasnego nieba w dolinie, która ciągle okrywa tę zagadkę szczelnym płaszczem tajemnicy.
Co to za miejsce?
Położona jest w południowo-zachodniej części amerykańskiego stanu Kolorado. Wchodzi w skład górskiego pasma San Juan, które jest częścią Gór Skalistych.
W okresie kolonizacji stanu Kolorado obszar ten zasłynął z wydobycia srebra i złota - kopalnie stały się jednak nieekonomiczne i przestały funkcjonować.
Po latach okazało się, że ich działanie spowodowało ogromne skażenie środowiska.
Dzisiaj góry San Juan słyną głównie z kilkunastu czterotysięczników.
Mariusz Max Kolonko www.MaxKolonko.com