PARTY U PLAYBOYA
- Ona naprawde cie uwielbia. Zobacz jak sie stroszy dla ciebie- mowi mi Eva. Stroszy sie dla mnie polmetrowa papuga, ktora siada mi na ramieniu i
zaczyna kokieteryjnie dziobac mnie w ucho. Budzi to powszechny zachwyt zebranych dokola modelek wiec pozwalam sie dziobac, choc mowiac prawde, pomalu bierze mnie cholera. To gdzies mniej wiecej w tym czasie moj japonski kamerzysta, Hiroki wywija orla i wywraca sie o lancuch, ktorym przywiazana jest do drzewa malpa Bobo.
Rzecz dzieje sie w posiadlosci krola Playboyow, Hugh Henfera w Bel-Air. 30. pokojowa willa zwana Playboy Mansion za 50 baniek z trawnikiem rozmiarow stadionu Legii upstrzonym rozowymi flamingami. Szef Playboya ma licencje na prowadzenie zoo. Zanim siade przed majestatem Hefa, zoo pokazuje mi Eva, supermodelka Playboya, ktorej rozkladowka 20 lat temu sprzedala 2 miliony kopii pisma.
NAGA MARILYN
- Pracowalem dla pisma dla dzieci. Bylem w nieszczesliwym malzenstwie i myslalem, ze moje zycie sie skonczylo. I wtedy, tak jakos wpadlem na pomysl stworzenia pisma dla panow - mowi mi Hugh Hefner, kiedy juz siadamy do rozmowy. Byly lata 50. i wtedy w Ameryce to bylo tak, jakby dzis postawic prostytutke na rogu 57. i Piatej. Hef zainwestowal w pomysl cale 600 dolarow- wszystkie pieniadze jakie mial. Lacznie z oddanym pod zastaw meblami: 8 tysiecy dolarow bylo calym budzetem pisma, ktore mialo podbic Ameryke.
- A Marilyn Monroe? -pytam pamietajac o pierwszej dziewczynie z okladki Playboya- Znal ja Pan?
- Nie. Moj brat studiowal z nia w Actors Studio w Nowym Yorku. Marilyn "zrobila"kalendarz dla firmy w Chicago ale nie mogli tego sprzedac. Wsiadlem wiec do mojego poobijanego Chevroleta, poprosilem o zdjecia i dostalem zgode.
Hefner napisal caly numer numer na maszynie sam, w ciasnej kuchni z komornikiem pukajacym co chwila do drzwi, po pieniadze.
Pierwszy numer nie mial daty. Hefner nie przypuszczal, ze wogole bedzie cos takiego, jak numer drugi. Tydzien pozniej jednak tlocznie drukarni ciagle pracowaly... I nastepny tydzien...i nastepny. Ten pierwszy numer Playboya z Marilyn Monroe na okladce - chodzi dzis na aukcjach za piec tysiecy plus. Pismo zmienilo Ameryke, a z Hefnera stworzylo kulturowa ikone, obok bioderek Elvisa, obok Beatlesow, Woodstock, rock and rolla i nylonowych ponczoch dla baby boomers, odpowiedzialnych za rewolucje obyczajowa lat 60.
PIDZAMA PARTY
Kiedy nad Playboy Mansion zapada noc, lomot KC and the Sunshine Band zglusza nawet wrzaski papug. Podjezda czarny Porsche bez dachu z ktorego wysiada aktor Drew Carey. Przypalam mu swiatlem z kamery:
- Dzieki!- mowi - Wlasnie szukalem zapalniczki...- dorzuca z wlasciwym sobie sarkazmem. Drew ma na sobie pidzame. W pidzamie przychodzi Sting. Taki jest wymog gospodarza: Pidzama Obowiazkowa. Inni przeginaja w druga strone: Pani o Wielkich Piersiach przychodzi niemal naga.
- To- mruzy do mnie oko- sa moje trzy corki...- Corki maja na sobie razem tyle, ile jedna z moich eks, ktoregos lata na plazy w Santa Monica.
Niestety, brak pidzamy eliminuje mnie z imprezy. Zamykam sie w bibliotece. Ze sciany spoglada na mnie Krol Playboya w portrecie rozmiarow Prezydenta. Obok obraz Matisse z czarna dziura wypalona podobno papierosem przez nacpanego Lennona. Patrze na nagi portret boskiej Marilyn Monroe i zastanawiam sie przez chwile czy nie domalowac tam czegos od siebie i co by to bylo. Marilyn miala by dzis tyle lat co Hefner. 81. Spoczywa w cmentarnej krypcie, obok ktorej Hef wykupil miejsce dla siebie. Podkladam pod glowe Miss Marzec i postanawiam dac Marilyn spokoj. Lepiej, ze jest, jak jest.
Z Playboy Mansion - Mariusz Max Kolonko