PREZYDENCKA LOTERIA 2008
Prosto z Hollywood. O Poliwood.
Dzwoni do mnie znajomy z Hollywood i mowi : Max, przyjedz do hotelu Beverly Hills. Bedzie Spilberg, Katzenberg i Geffen. O malo nie spadly mi kapcie. Ta trojka producentow z Dreamworks jest jak wielka samochodowa Trojka z Detroit. Nim zdazylem sie spakowac glos w sluchawce dodal: i wez ze soba czek na 2300 dolarow. To, za talerz na stole.
Teraz zaczalem sie zastanawiac, bo ta kwota: $2,300 jest cyfra magiczna. To jest dokladnie tyle ile wedlug prawa, moze dac zwykly Kowalski dla Prezydenckiego kandydata: 2300 dolcow ani centa wiecej. Kiedy oddzwonilem godzine pozniej i zapytalem, kto bedzie honorowym gosciem na tym hollywoodzkim przyjeciu uslyszalem: Barak Obama - prezydencki kandydat z Illinois ale zapomnij juz o tym - miejsca sa sprzedane. Chyba, ze chcesz przyjsc na prywatne przyjecie na czesc Senatora do domu Geffena w Malibu ale to kosztuje 46 tysiecy dolcow.
Barak Obama - jedyny murzyn w senacie. Tato Obama pochodzi z Kenii,mama z Kansas, jako dziecko "lecial" na narkotykach choc w Afryce juz nie mieszkal. Uczyl sie pilnie i jak w dobrym amerykanskim filmie Hollywoodu powiedzenie: i ty zostaniesz prezydentem, synu - zaczyna mu sie sprawdzac. Czego mu potrzeba to American Dream i kasa. Te ostatnia ma Hollywood, ktory lubi demokratyczne czarne konie. Aktor Matt Damon go popiera. Producent wszystkich filmow Tarantino - Lawrence Bender tez. Przystojniak George Clooney tez. Potem idzie za nim oddzial Czarnej Solidarnosci Hollywood: aktorka Halle Berry i Oprah Winfrey. Wszyscy mowia - bedziemy miec czarnego Prezydenta.
"Ten czlowiek... Osama, to rowny gosc", powiedzial o Obamie senator Ted Kennedy, no ale mogl sie przejezyczyc z tym imieniem. Tato Obamy mial w koncu na imie Hussein... Inni mowia o nim: jedyny senator, ktory pali papierosy, co w tzw. "Ameryce Elit" pachnie prowincja. Ale w Hollywood, gdzie pucybuty z Kentucky szybko dorabiaja sie Cadillakow, pochodzenie prezydenckiego kandydata Ameryki nie ma znaczenia. Tu wazny jest kazdy, kto jest w opozycji do tych konswerwatywnych skurczybykow z Republican Party.
Hollywood dzis, to bowiem: Poliwood, miejsce, gdzie lewicowi aktorzygraja na politycznej scenie jak w najlepszym filmie o wysokim budzecie. Gwiazdy sie nie zmieniaja, choc zmienia sie scenariusz. Jak chocby Jane Fonda zwana Hanoi Jane po tym, jak sie sfotografowala na dziale Vietcongu wymierzonym w amerykanskich chlopcow szukajacych wroga wsrod jungli Indochin. Dzis wymachuje piescia Bushowi pod Kapitolem...
Po raz pierwszy od czasow Wielkiej Prohibicji Ameryka musi szukac Prezydenta po ludziach spoza rzadzacej puli. Obie partie wystawiaja co maja najlepszego. Partia demokratyczna lubi fajerwerki. Tu zjawisko Obamy jest mozliwe. Obok Prezydenta - murzyna, Demokraci proponuja nam Prezydenta- kobiete. Tak, Hilary Clinton. Te popiera Elizabeth Taylor. Gwiazda dala
Hillary czek na ..2100 dolarow. Ha! Za te pieniadze mozna wynajac nauczyciela spiewu... Hillary w Iowa falszowala hymn tak, ze rzecz jest jednym z hitow na YouTube.
W partii republikanskiej kandydatem zostaja siwowlosi panowie o zyciorysach na dwie strony encyklopedii. Maja poukladane poglady i zycie ichoc wsrod 4 najpopularniejszych prezydenckich wannabies partii republikanskiej naliczylem lacznie 8 zon...
Ale Amerykanskie wybory prezydenckie to przede wszystkim PIENIADZE. Kiedys zeby startowac w wyborach musiales zebrac jakies 100 tysiecy dolarow. Dzis cena za wejscie do prezydenckiej gry to 100 MILIONOW dolarow! Juz teraz mowi sie, ze przyszlorczne wybory beda najdrozsze w historii, a Ameryka wybierze Prezydenta po wydaniu na te procedure lacznie ponad miliard dolarow!
Polityka i biznes ida w Ameryce razem jak kon i zaprzeg. Dlatego wygra ten kto przyciaga kase. Dlatego Obama ciagnie do Hollywood i Poliwood ciagnie do Obamy. Swiat showbiznesu i polityki lubi sie i czesto ze soba spi. Nagroda jest m.in. Sypialnia Lincolna w Bialym Domu.
Jezeli jeden z najdrozszych apartementow w hotelu Palms w Vegas kosztuje 25 tysiecy za noc, Sypialnia Lincolna jest dla tych, ktorzy dolozyli sie do wyboru prezydenta czekiem na 100 tysiecy plus. Za prezydentury Clintona Sypialnie Lincolna odwiedzilo - nie liczac znajomych corki Clintona, Chelsea, ktora przyprowadzila tam prawie setke kolezanek i kolegow - 821 osob. Kto byl na tej liscie? Ano wlasnie wspomniane trio z Malibu - Spilberg, Geffen, Katzenberg. Byla Hanoi Jane, Barbara ( Nie Spiewaj Wiecej ) Streisand. Krewni i znajomi krolika....a raczej osla - symbolu demokratycznej partii. Wykwintni goscie rabowali reczniki i zastawe, a nawet mydla z prezydencka pieczecia wedrowaly do kieszeni garniturow, budzac zdumienie straznikow trzepiacych na bramkach. Jednemu z biznesmenow kopnietych zaszczytem spania w Prezydenckiej Sypialni podsunalem pomysl by wydrapal swoje imie w jakims malo widocznym miejscu np. na nodze lozka z dopiskiem: Tu spalem. Czlowiek opowiadal mi potem, jak uzbrojony z lyzke do herbaty zanurkowal pod lozko ...ale na zadnej z nog lozka nie bylo juz na pisanie miejsca...
Prezydencka machina AD 2008 pomalu sie rozkreca. Poznaje to takze po tym, jak moj kolega, znany nowojorski prywatny detektyw dostaje telefon o prace na miejscu. Cel: znalezc brudy na konkurencje. Ten malowniczy etap jeszcze przed nami. Jeszcze republikanscy rycerze w tym turnieju nie do konca sie wylonili. Trzymaja przylbice na twarzy i konie w ryzach. Siedza w swoich senatorskich siodlach, licza pieniadze i czekaja kto pierwszy sie wychyli. Sluchaja Hilary w Iowa wyjacej jak kojot amerykanski hymn i zastanawiaja sie czy oni zrobili by to lepiej. W koncu Prezydentem moze zostac kazdy z nas. A Prezydent nie musi wcale dobrze spiewac. To nie Amerykanski Idol. Oj nie.
Z Hollywood - Mariusz Max Kolonko