TAJEMNICE PROMU KOSMICZNEGO
Na planie Odkrywania Ameryki
- To mowisz, ze co sie dzialo przy starcie? - pytam Steve'a popychajac burgera lykiem mrozonej Coli.
- Ziemia trzesla sie na pol kilometra dokola. Tu... - zakresla reka wielkie kolo nad nami - ryczalo piec silnikow Von Brauna, tego co wymyslil Niemcom rakiete V2. Rozgrzany beton, gdzie siedzisz, falowal jak ciasto..chlopie..It was awsome! - promienieje Steve.
Steve jest menadzerem platformy startowej promu kosmicznego. W NASA, gdzie wszystko jest ponumerowane, nazywaja go: "Numer Jeden". Siedzimy w betonowym rowie u stop platformy startowej 39A, ktora przy starcie sterylizuja plomienie trzech 3. tonowych silnikow made in Pratt & Whitney. Zadzieram glowe w gore i usiluje to sobie wypobrazic: Saturn V- najpotezniejsza rakieta jaka stworzyla ludzkosc. To ona wyniosla na ksiezyc Armstronga i dzielnych, mlodych ludzi programu Apollo. Wstaje. Pofaldowany przez Von Brauna beton uwiera mnie w tylek.
- To dasz mi sie przejechac? - pytam, zeby cos powiedziec.
- Dwie minuty. That's it.- odpowiada Steve ciagle rozpalony swoja opowiescia
Przeslyszalem sie? W ten oto sposob nim slonce zajdzie za wierzcholki platform startowych Centrum Kenendy'ego na Florydzie, bede trzymac rece na pojezdzie wyprowadzajacym prom kosmiczny na wyrzutnie. Innymi slowy: Numer Jeden da mi sie przejechac.
BEZ LANIA WODY...
Steve troche koloryzowal. Werner Maximillian Von Braun, ktory wymyslil rakiete V2, ktora Niemcy testowali w Peenemunde, przemycony zostal po wojnie do Ameryki w ramach operacji " Spinacz". Byl rzeczywiscie ojcem chrzestnym amerykanskiego programu lotow kosmicznych, ktory rozpoczal sie od 3 sekundowego "lotu" rakiety Vanguard zakonczonego eksplozja. Ale najwieksza "pare" ma prom kosmiczny. Kazdy z jego trzech silnikow wytwarza ponad 20 razy wiecej energii niz najwieksza elektrownia wodna w Ameryce. Razem pija tyle paliwa, ze oproznilyby sredniej wielkosci basen w kilkanascie sekund.
- Silniki promu wytarzaja fale akustyczna, ktora przy starcie, rozerwalaby prom na strzepy - mowi mi Steve, kiedy trafiamy do pobliskiego baraku, noszacego wszelkie znamiona "biura".
- Te rury co widzisz za oknem, podaja na platforme wode, ktora zalewa caly ten "beton Von Brauna" 30. centymetrowa warstwa. To lagodzi fale akustyczna i powoduje kite pary wodnej przy starcie, ktora wszyscy biora za spaliny...- dodaje, przypinajac do sciany pinezkami fotografie zony. Rytual wykonywany starannie choc wie, ze po starcie promu i tak, cala ta zdjeciowa gablota bedzie na podlodze, zrzucona wstrzasami startujacej rakiety.
NADCHODZI PELZACZ
Troche jak na filmie Spielberga, dostrzegam jak drga powierzchnia wody w sloiku. Gluche: Buuum. Buuuum...dochodzi nieco pozniej... Czuje jak ziemia drzy choc wiem, ze do startu promu jest jeszcze kilka dni.
- Jada chlopcy, jada!- podrywa sie Steve. Wypadamy na zewnatrz, na podjazd na platforme: Pieciokilometrowa atostrada szerokosci Trasy Lazienkowskiej. Okrakiem po jednej i po drugiej stronie "drogi" przesuwaja sie 60 tonowe gasienice Pelzacza. Najpotezniejszy wehikul jaki stworzyla ludzkosc. Na nim strzela zadziornie w niebo igla zbiornika z paliwem, na ktorym oasadzony jest prom. Huk jeczacych z wysilku silnikow zaglusza moje polskie przeklenstwa.
Steve popycha mnie pod drabine giganta. Wspinam sie na nia, kilka krokow dalej i jestem w jednej z 4. sterowek. Operator poslusznie oddaje mi kierownice.. Steve dotrzymal slowa. Dal mi sie przejechac. 2 tysiace 700. ton. "pojazdu". Poltora kilometra na godzine, 350 litrow paliwa na kilometr.
SIEDMIU WSPANIALYCH
Kiedy jest po wszystkim uciekam do Cape Canaveral. Tu wsrod dziko rosnacych traw stoja zapomniane platformy startowe programu Merkury. Siedmiu amerykanskich astronautow, pierwszych Zdobywcow Kosmosu - Siedmiu Wspanialych.To tu sploneli zywcem trzej astronauci Apollo 1. Gdzies w hangarach na horyzoncie, NASA trzyma kartony po tym co pozostalo z tragedii Challengera i jedyna zachowana tasme video z tragicznego lotu Columbii.
Klade sie w wysokiej trawie i jak tysiace ludzi od tysiecy lat- spogladam w niebo. Jest niebieskie i piekne. Choc wiem, ze tak naprawde jest czarne i grozne. Tak juz to ktos wymyslil.