NEWSWEEK POLSKA
Tytuł: Pokonany zwycięzca
Autor: Mariusz Max Kolonko
Lead: Mimo prestiżowej porażki w Pensylwanii Barack Obama wciąż pozostaje liderem demokratow w wyścigu do Białego Domu.
Barack Obama przegrał Pensylwanię. Sześciotygodniowe zmagania o Koronę Kolonii (pierwszych 13 stanów amerykańskiej federacji) odsłoniły go na ciosy. Tymczasem dla Hillary Clinton nowa mobilizacja do walki była tym, czym dla himalaisty okazuje się butla z tlenem. Zmagająca się z problemem topniejącego konta wyborczego i uciekającym do Obamy elektoratem Demokratów była pierwsza dama otrzymała zastrzyk energii i utrzymała się na placu boju. Kandydatka na prezydenta Stanów Zjednoczonych walcząc o Pensylwanię jadła pizzę w barze i taj jak miejscowi farmerzy popijała piwo kieliszkiem whisky. Ameryka dowiedziała się, że tato uczył ją strzelać, a wiarę odziedziczyła po 'rodzicach i dziadkach'. Podziałało. W Pensylwanii, kluczowym dla prezydenckich wyborów stanie poparły ją kobiety, emeryci, biali wyborcy i związkowcy. - Hilary wygrała dotąd we wszystkich stanach, w których demokratyczny kandydat wygrać musi - wskazuje Terry Mc Auliffe, szef sztabu wyborczego Hilary Clinton sugerując, że Hillary jest lepszą niż Obama kandydatką demokratów do starcia z McCainem.
![]() |
![]() |
- Hillary? Daj spokój - słyszę, kiedy dosiadam się do Sama z moją jajecznicą na bekonie, najpopularniejszym śniadaniem na wschód od Missisipi. Sam jest kontraktorem, a częściej, jak mówi żartobliwie: wyceniającym. Tzn. przychodzi, wycenia robotę i" nic. Nikt nie dzwoni. " Ludzie nie mają pieniędzy - wyjaśnia sprawdzając rachunek i skrupulatnie odliczając drobne na napiwek. Dlatego Sam nie ma pracy. Dlatego nie Hilary mu w głowie. Daj spokój.
Budowa nowych domów w Ameryce spadła do poziomu sprzed 17 lat. Powstaje mniej niż 950 tys. domów rocznie. 60 proc. Amerykanów twierdzi, że definitywnie nie kupi nowego domu w ciągu następnych dwóch lat. Bethlehem Steel w Pennsylwanii, niegdyś drugi producent stali w Ameryce, symbol potęgi made in USA, który rozpiął przęsła mostu Golden Gate w San Francisco i most Waszyngtona między Nowym Yorkiem i New Jersey, jest dziś bankrutem. Za rok w miejscu gdzie kiedyś płonął ogień pieców odlewniczych obracać się będą ruletki kasyna. Połowa głosujących we wtorkowych prawyborach w Pensylwanii uznała, że pogarszający się stan amerykańskiej gospodarki jest najważniejszym problemem ich kraju. 90 proc. z nich uważa wręcz, że Ameryka jest już w stanie recesji.
-Przyjedziesz do tych małych miasteczek w Pensylwanii i jak w wielu małych miastach środkowej Ameryki: od 25 lat tracono tam miejsca pracy i nic się nie zmienia - mówił Obama w San Francisco - Więc nic dziwnego, że są zgorzkniali, trzymają się pistoletów lub religii albo antypatii dla ludzi, którzy nie są tacy jak oni albo wręcz okazują antyimigracyjne nastroje.
Patrząc na Sama odliczającego resztę wiem, że Obama miał rację. Jego wypowiedź dla zebranych na obiedzie dla darczyńców na kampanię była skierowana do zamożnych gości. Ale w kampanii prezydenckiej w dobie wszechobecnej technologii, kamer komórkowych z którymi biegają ośmiolatki, prezydencki kandydat A. D. 2008 jest jak Britney Spears w drodze do fryzjera. Szczerość Obamy rozniósł eter. W Pensylwanii, gdzie pistolety nosi się równie dumnie jak krzyże, słowa Obamy zabrzmiały jak zgrzyt. A media wiedziały jak je zinterpretować. Oto Barack Obama przestał być Robin Hoodem, równym gościem znikąd. Stał się członkiem elity, absolwentem ekskluzywnego Harvardu, politykierem establishmentu oderwanym od miski zupy przeciętnego Johna Doe z trudem wiążacego koniec z końcem. Po Pensylwanii Barack Obama stracił ludowy sznyt.
Konsekwencje tego błędu są jasne. Jakkolwiek by liczyć głosy demokratycznych delegatów w pozostałych prawyborach wygląda na to, że ani Obama, ani Clinton nie zdobędą w nich wystarczającej liczby delegatów by uzyskać nominację. Wygląda więc na to, że decyzja ta pozostanie w rękach superdelegatów na sierpniową konwencję Demokratów.
Według banku danych RealClear Politics po Pennsylwanii Obama prowadzi nad Clinton różnicą ponad 500 tys. głosów i ma szansę dotarcia do mety prawyborczego wyścigu z przewagą. Tego faktu partyjna elita nie będzie mogła zignorować. Zresztą w tych kręgach Hillary Clinton nie cieszy się wielką estymą. Uprawiając przez lata wielką politykę w Waszyngtonie można nadepnąć na wiele odcisków. A Hilary miała zwyczaj deptać po senatorskich stopach w szpilkach. W efekcie klan Kennedych zdradził Clintonów popierając Obamę jeszcze przed lutowym superwtorkiem. Były sekretarz sektora energetycznego w administracji Clintona, Bill Richardson, gubernator Arizony, jeszcze w lutym zaprosił Hilary Clinton na Superbowl do swego domu w Santa Fe. Ale już w marcu poparł Obamę. Inny członek gabinetu Clintona, Robert Reich zrobił to samo. Ocenia się, że po Pensylwanii z grupy blisko 800 superdelegatów około 300 pozostaje niezdecydowanych. Jeśli kandydaci nie popełnią jakichś kolosalnych błędów, to im przyjdzie zadecydować, czy Ameryka zobaczy historyczne nominacje: kobiety albo murzyna na prezydenta USA.
![]() |
![]() |
To prawda, że Hillary Clinton w Pensylwanii złapała wiatr w żagle. Ale w Ameryce popieranie senatora Obamy nadal jest trendy. Obama stał się ?dobrą marką? dla generacji młodych gniewnych. Tyle, że dzisiejsze pokolenie wchodzących w życie młodych ludzi, reprezentowane - ale tylko wiekiem - przez 28 letnią córkę Clintonów Chelsea nie ma kolorowej wizji świata, jaką mieli ich rodzice w Woodstock. Nie ma w niej miejsca na "celofanowe kwiaty" i "gazetowe taksówki" Beatlesów. Są za to niespłacone długi hipoteczne, benzyna po 4 dolary za galon i niepokój o jutro.
Hasło -zmiana- było mantrą każdych amerykańskich wyborów jakie pamiętam. Ale Obama dodaje mu pokoleniowej specyfiki: -My nie chcemy zmiany. - mówi w Chicago - My jesteśmy zmianą!? Zapomniany przez grających w golfa korporacyjnych bosów tłum młodych ludzi podpiętych pod internet wpłaca Obamie trzykrotnie więcej pieniędzy niż jest w stanie zebrać Hillary od korporacyjnych sprzymierzeńców.
Gdzie jest moda jest i Hollywood. Aktorzy Georgy Clooney, Matt Damon, Sharon Stone, muzycy Bruce Springsteen, raper Common, gwiazda talk show Oprah Winfrey, reżyser Rob Reiner, miliarder Warren Buffett - to tylko niektórzy bohaterowie amerykańskiej zbiorowej wyobraźni, którzy wciągają dżinsy z napisem "Obama". Nazwisko kandydata na prezydenta USA pojawia na koszulce małomiasteczkowej aktorki z Pensylwanii, która zyskała wielką popularność na Youtube piosenką I Got a Crush" on Obama.
Ale całe sześć tygodni przed potyczką w Pensylwanii wykorzystali nie tylko zwolennicy Obamy. Był czas na szperanie w archiwach. Skorzystały z tego media, ale i przeciwnicy senatora z Chicago.
-Bill Clinton przerobił nas [murzynów] tak, jak przerobił Monikę Lewinsky.-(tu wymowny ruch biodrami) - przedwyborczą Pensylwanię obiegły słowa pastora Baracka Obamy, Jeremiaha Wrighta. "Niech Bóg przeklnie Amerykę! - krzyczał pastor w 2003 roku trawestując sakramentalne God bless America. Nagle wypłynęły nagrania z pastorem Wrightem grzmiącym z kościelnej mównicy, że to rząd wymyślił wirus HIV, by zniszczyć czarną rasę i że kraj "nie mrugnął okiem, kiedy bombardowano Hiroszimę i Nagasaki grzebiąc więcej ludzi, niz Al-Kaida w Nowym Yorku i Pentagonie."
Wiadomość o tym, że właśnie ten człowiek udzielał prezydenckiemu pretendentowi ślubu, chrzcił jego dwie córki, a w końcu zainspirował tytuł jego książki "Śmiałość Nadziei" nie pomogła Obamie. W zaledwie 3 dni wyparowało mu 5 punktów poparcia. Po telewizyjnej debacie z panią Clinton ciemnoskóry senator po raz pierwszy uznany zostaje za pokonanego. Starcie obejrzało 10 milionów ludzi. Kilka dni później Pennsylwania pada do nóg Hillary. I tak pociąg Obamy wykoleił się sam. Może jechał za szybko. Teraz wszystko zależy od tego jak szybko i w jakim stylu Obama będzie w stanie wrócić na prosty tor. Tak czy inaczej nic nie zapowiada osłabienia walki. Nawet mimo tego, że seria prawyborów zakończyła się już w najważniejszych stanach. To walka w obozie Demokratów powoduje, że zainteresowanie mediów wciąż nie słabnie. Nawet jeśli kolejne starcie odbędzie się w niewiele znaczącym na mapie politycznej Ameryki stanie Indiana.
Po drugiej stronie barykady, w sztabie McCain'a, na razie słychać tylko skrobanie ołówków. Tam pisany jest już scenariusz listopadowej bitwy. Dla Republikanów jest jasne, że Barack Obama, wciąż postrzegany jako najbardziej prawdopodobny kandydat partii demokratycznej do starcia z McCainem stracił impet natarcia. Ostatnia porażka zatrzymała Obama Express. I trudno sobie wyobrazić, by urodzony wojownik McCain nie skorzystał z niespodziewanego odsłonienia się przeciwnika na cios. Do listopada zdarzyć się może jeszcze wiele. Poza jednym: w tej kampanii Ameryka raczej nie doświadczy rutyny nudnej politycznej rozgrywki.