TRAGEDIA WORLD TRADE CENTER

W restauracji na szczycie WTC, gdzie znajduje się Jan Maciejewski, menadżerka restauracji Dorris Eng zgodnie z instrukcją pożarową prowadzi swych ludzi piętro niżej na 106, gdzie w lobby wieżowca mieści się gorąca linia z Centrum Dowodzenia WTC. Tam pyta: Co mamy robić?

Odpowiedź z Centrum jest taka, jak instrukcja pożarowa: Czekajcie na przyjście strażaków. Jak ustaliło poźniej dochodzenie, z uwagi na nie działające windy, strażacy, jedną godzinę po uderzeniu znajdowali się dopiero w połowie wieżowca. Rośnie temperatura. Przecięte rury kanalizacyjne nie podają wody . Maciejewski dzwoni do domu mówiąc, że idzie szukać wody wdoniczkach.

Zdjęcia kamer telewizyjnych wykazują, że szczyt wieży wypełniał się dymem znacznie szybciej niż miejsce bezposrednio wokół strefy uderzenia. Telefony znajdujących się tam ludzi mówią, że w pewnym momencie poprzez dym mogli widzieć tylko 3 metry podłogi przed sobą. Mowia, że zaczyna się uginać sufit i zapadać podłoga. Ludzie zaczynają się kłócić, czy wybijać szyby, czy nie. Jak stwierdzają relacje, ktoś traci panowanie, rozlegają się krzyki rozpaczy. Nim drugi samolot uderzy w wieżę południową zobaczyć będzie można
pierwsze osoby skaczące z Północnej Wieży. Łącznie będzie ich 37 a nawet według innych raportow: 50. Jak podał jeden ze strażakow ich ciała piętrzyły się na betonie dziedzińca. "Wygladały jak góra z korpusów martwych krów".

Copyright 2006 - Media 2000 Communications - a Max Kolonko Company - All right reserved